Moje przeznaczenie
Moje przeznaczenie
sł. i muz. W.Stawski
Przeznaczenie stanie w drzwiach
i znów wezmę płaszcz
tam mój świat z tysiącem spraw
Każdy w życiu rolę ma
a kim jestem ja?
Być głosem z cienia
ja szept sumienia
to moje przeznaczenie.
Chowam twarz
zakładam szaty z drobnych słów
Zapomniany dom bez ścian
wciąż zasnuwa mgła
Czas bez dat chwyta za nogi
i spowalnia krok.
Dokąd idę ja?
Liczę dni
do szmeru kroków twych u drzwi
Kot podstawia grzbiet on wie
czekać znaczy trwać
Jutro znów założę uśmiech
w lustrze widząc twarz.
Dokąd idę ja?
Dzień za dniem
przenika mnie i znika w snach
Z kłębka chwytam myśl to nić
do zaszycia ran
Ciepły deszcz spływa po twarzy
zamiast cichych łez.
Dokąd idę ja?
Wokół mnie
ocean dźwięków ciągle trwa.
Czerpię pełną garść co noc
to dodaje sił
Kreski dwie dopełnią obraz
tkany z gęstych nut.
Dokąd idę ja?
Mój Everest
Mój Everest
sł. i muz. W. Stawski
Bo warto wstać, by z życia brać
co da mi dzień, gdy minie sen.
Przegonić żal, iść w siną dal
i dalej iść by znowu być, śnić, żyć
W gazecie znów
na trzeciej stronie,
w tysiącu słów
schowane dłonie
wiadomość dnia: to ja!
w drodze na szczyt.
I to nie wstyd,
że w Googlach brak,
by był choć znak.
To dla mnie jest
mój Everest
Już mam cię dość
– telewizorze!
I ten sam gość
o każdej porze.
Wolę swój szczyt, choć nikt
nie pójdzie tam,
tylko ja sam.
I można kpić,
ten szczyt to nic.
Bo dla mnie jest
jak Everest
Tęsknię...
Tęsknię...
sł. i muz. Stanisław Witold Kabziński
Znów pakujesz walizki Kochanie
jeszcze paszport i bilet na lot
ze mną całus od Ciebie zostanie
i jak pies wierny stary mój kot
Nawet nie wiesz że do Twej walizki
chociaż pełna i ciężka jak kloc
wciskam Stróża – Anioła swojego
by Cię chronił i we dnie i w noc
Bądź spokojna
dam rade bez niego
tylko przytul go czasem do siebie
on jak bliźniak jest do mnie podobny
bo też kocha podróże
i Ciebie
Wciąż wyjeżdżasz ja wiem taka praca
nie mam żalu do Ciebie za to
tylko tęsknię…
I znowu bez Ciebie
przeminęło mi kolejne lato
Zapach kawy
Zapach kawy
sł. i muz. Witold Stawski
Wystarczą tylko twoje dwa guziki
by świat się zakręcił wokół osi
na chwilę przestanę być jak co dzień nikim
przez dziurkę o uśmiech poprosisz
Odnajdę w zapachu kawy
nutę migdałów a może cytryny
i schowam w wysokie trawy
złych skutków dobre przyczyny
Zapnę starannie by wypełnić dziurki
i wiatr mi nie wywiał tej radości
zmysły posplatam w kolorowe sznurki
i przejdę po wspomnień moście
W rękach się zjawia niewidzialne drżenie
gdy album się śmieje z dolnej półki
pod twym figlarnym i miękkim spojrzeniem
szybuję przed deszczem lotem jaskółki
Odłóż krzyżówkę gdy do drzwi zapukam
niosę ci pyłek ze skrzydeł motyla
jeszcze ci szepnę słowa dwa do ucha
bo nie wiem czy będzie lepsza chwila
Taki anioł
Taki anioł
sł. i muz. W.Stawski
Taki anioł mi się przyśnił
w srebrnej głowie złote myśli
niósł po niebie…
Czy nie było go u ciebie?
We śnie wszystko jest możliwe:
nieprawdziwe jest prawdziwe.
Byłem gdzieś na Mlecznej Drodze
jak rozmawiał anioł z Bogiem
Zaczął anioł: – Ja – Janeczka,
zbieram wiersze w zżółkłych teczkach.
Mówią wokół, to niemodne!
A ja twierdzę, że cudownie
móc zapisać poskręcane myśli
i sen, co się właśnie w nocy przyśnił.
Przyszłam tutaj, dobry Boże,
myśląc, że mi też pomożesz.
Noszę kartki pełne słów.
Jak powkładać je do głów
żeby wzruszyć, zająć tylko chwilę
tych, co pędzą, i tych, co zawsze w tyle?
Wiem kim jesteś – mówi Bóg.
Zanim przez niebieski próg
przeszłaś wczoraj żwawym krokiem
to rzuciłem nie raz okiem
na twe wiersze, fraszki, opowieści.
Tyle umiesz przecież w nich pomieścić,
Kartki ciężkie, latka lecą
niech się oczy twe nacieszą…
więc pomogę ci w tym trudzie.
Niech poznają inni ludzie,
że i Bóg za oknem się gołębi,
gdy ktoś mocno w sobie szuka głębi.
Potem spojrzał na nią ciepło
i odeszli. Słońce wzeszło,
Na stoliku kartka
co wypadła mi z tomiku.
Taki anioł mi się przyśnił
w srebrnej głowie złote myśli
niósł po niebie…
Czy nie było go u ciebie?
Bajałka
Bajałka
sł. i muz. A.Fidziańska
Nić cienka nitka
snuje się
szukając gwiezdnego pyłu
który opadł w nocy ścieląc
bajkowy świat
Czar sennych marzeń
budzi się
uwodzi zmarznięte dusze
pochylone pomarszczone
strudzone dniem
W chatce z piernika tańczą smaki
słodkie ślady
wspomnień dziecięcych lat
wygładzone mijającym czasem
wypieszczone muśnięciem warg
Klucz dobrych znaków
błądzi we mgle
wygląda latarni świateł
które poprowadzą go
do stęsknionych serc
W chatce z piernika tańczą smaki
słodkie ślady
wspomnień dziecięcych lat
wygładzone mijającym czasem
wypieszczone muśnięciem warg
Na urodziny
Na urodziny
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
W miłości nie ma dat układanych
na zerwanych kartkach kalendarza
są tylko przystanki chorób i kłopotów
wysiadamy tam razem
czekając na zmianę pogody
Ciemnymi oczami rozjaśniasz mrok zmartwień
łzą radości dekorujesz promyki słońca
wąskimi palcami głaskasz fruwającą miłość
a kiedy przysiądzie
pochylasz się z czułością
nadając jej nowy kształt
Dodaję coś od siebie
wygładzam sercem
a dziecięcy szczebiot wypełnia ją radością
niespodziewaną
spontaniczną
W bukiecie zaschniętych róż
czas zagubił się z naszą miłością
Za oknem
Za oknem
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Zakratowane okienko
Za nim długa ulica
Słońce ociera się z lubością
o brudne ściany
poszarzałych, starych domów.
Nie widzę, ale czuję, jak idziesz
środkiem pustej ulicy,
odmierzając każdy krok.
Niewidzialni obserwują
przez szpary w okiennicach
twój zamaskowany strach.
Czy dojdziesz?
Boję się, że zawrócisz,
bo rytm kroków
zakłóci bezpański pies
i lęk zwycięży.
Nie mogę się oderwać
od przeklętego okna,
które zamiast nadziei
pokazuje rzeczywistość
bez ciebie.
Ślad na stole
Ślad na stole
sł. i muz. W.Stawski
Wypełnię Ci dom dźwiękiem
zostawię na stole odcisk dłoni
gdy wrócisz mostem wzruszeń
twarz sobie nimi zasłonisz
Otulisz się szalem poezji
a z kąta wypłynie muzyka
uśmiechniesz się sama do siebie
zapomnisz że zegar tyka
Opuszkiem palca poszukasz
śladu. Nie szukaj jest wszędzie
już zawsze tam zostanie
nawet gdy stołu nie będzie
Na zakręcie dnia
Na zakręcie dnia
sł. i muz. W.Stawski
Na zakręcie dnia, szukam ciebie w snach
świat w zadumie stał, gdy na gitarze ktoś nam grał
zapatrzony w dal, łykam w ciszy żal
w ustach whisky smak, i twojej ręki ciepła brak
Słowa pochowały się w mrok
w ciszy ciągle słyszę twój krok
choć minął rok
Koniec nocy, świt zagląda w szkło
takie życie, nic nie piszę
pamięć zachodzi mgłą
Na zakręcie dnia często spływa mgła
zmartwień urósł las, bez ciebie nie ma nas
w domu cisza śpi, przez zamknięte drzwi
słyszę wciąż twój śmiech,
przecież wspomnienia to nie grzech
Marzeń w popielniczce już stos
W barze głaszczę kota pod włos
wściekły na los
Byłbym dzisiaj gdzie się spełnia sen
biegniesz boso ranną rosą
w łąkę miękką jak len
Na zakręcie dnia tylko ty i ja
stoisz obok mnie a ja na jawie ciągle śnię.
na zakręcie dnia szukam ciebie w snach
świat w zadumie stał gdy na gitarze ktoś nam grał
Opowiem ci
Opowiem ci
sł. i muz. A.Fidziańska
Przyślij mi choć kroplę z krainy łagodności
podzielę ją na pół
w jednej części utopię niepokorne myśli
w drugą wtulę się – opowiem ci
Opowiem ci jak pachnie deszcz
jak kłują cudze mokre parasole
jak kwiaty powoju nęcą owady
jak bała się biedronka
zaplątana w ludzkie sprawy
opowiem ci
Opowiem ci jak pachnie deszcz
jak zawarłam rozejm z myślami
jak uczę się być władcą
w królestwie białych cieni
opowiem ci, opowiem ci
Przyślij mi choć kroplę z krainy łagodności
podzielę ją na pół
w jednej części utopię niepokorne myśli
w drugą wtulę się – a ty
Opowiesz mi o szumie traw
o pytaniach bez odpowiedzi
o lotach motyli ponad codziennością
planach na wczoraj
pogubionych naszych jutrach – opowiesz mi
Opowiesz mi o szumie traw
o przykrości nie wiedzieć dlaczego
o zamazanym lustrze
braku ciepłej dłoni
opowiesz mi, opowiesz mi
Przyślij choć kropelkę z krainy łagodności
bym mogła chcieć
Przyślij choć kropelkę z krainy łagodności
bym mogła być, bym chciała żyć
Ballada dla kumpla
Ballada dla kumpla
sł. i muz. W.Stawski
Są takie kraje…
słońcu tam, śmiejesz się w twarz
Piszesz! – że zostajesz!
takich miejsc już kilka znasz?
Właśnie za rogiem
czeka to co ma ten smak
tam Bóg jest Bogiem
a tak – znaczy tak…
To Ty mówiłeś, że Chopin nas zbudzi
a rzeką – będzie płynął złoty miód
Od tylu lat szarym świtem wchodzę
w dziurę w murze licząc na cud
Są takie kraje…
Mieliśmy razem walczyć o jutro
nagle Twój wyjazd na krótki rok
Potem telefon, że zmiana wartości
i w inną stronę stawiasz dziś krok
Są takie kraje…
Przysyłasz zdjęcia w koszuli w kwiaty
u nas znów plucha, czekam na cud
Mieszkam gdzie zawsze i Chopin mnie budzi
choć rzeką płynie woda – nie miód
Są takie kraje
Ten mój wciąż jest taki sam
Wiesz – ja zostaję
chociaż miejsc też kilka znam
Właśnie za rogiem
czeka to co ma ten smak
tu Bóg jest Bogiem
a tak – znaczy tak.
Na dobranoc
Na dobranoc
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Kropelki szczęścia kapią złotym miodem
w otwarte serce.
Iskrzące gwiazdy w orzechowym blasku
Twoich oczu rozpalają żar
w zakamarkach duszy.
Przemieniam się, oddycham, żyję,
gdy przytulasz do swoichpoliczków
moje zmarznięte dłonie.
Śpisz? Śpisz.
A księżyc zagląda przez ramię
i uśmiech ma dziwnie nieśmiały.
Spłoszone konie pędzą w stronę światła
po mlecznej drodze.
W karocy szczęścia wiozą moje myśli
a ja znaczę czarnym tuszem ślad
w granatowym niebie.
Przemieniam się, oddycham, żyję,
gdy przytulasz do swoich policzków
moje zmarznięte dłonie.
Śpisz? Śpisz.
A księżyc zagląda przez ramię
i uśmiech ma dziwnie nieśmiały.
Malinowa
Malinowa
sł. i muz. A. Fidziańska
Pójdź ze mną łąką zieloną
płyń ze mną łodzią szaloną
drżyj ze mną nocą wyśnioną
odbitą w zwierciadle dnia
Będą gdzieś kosy śpiewały
morza sztormami targały
w nagraniach zamkniętych jutr
odnajdę twój adres i klucz
Na ścieżkach splątanych miłością
przystanki kłopotów i dat
cerują dziurawe wieczory
mieszają w kieliszku żal
Na przęsłach naszego mostu
zmęczony przysiadł czas
zostawił tęczową nadzieję
uśmiechem pogłaskał nas
Siądź obok mnie malinowa
śnij obok mnie kolorowa
łkaj obok mnie pogubiona
związana warkoczem lat
Przyjdź do mnie słońcem skąpana
w wiersza mgiełkę ubrana
w bucikach z niebieskich nut
zapukaj zaproś na ślub
Jak sen, jak mgła...
Jak sen, jak mgła
sł. i muz. S. Kabziński
Jak sen
jak mgła
jak cień
za dnia
jak dźwięk
jak łza
tyle nasze życie trwa…
Jakiś wiersz
mały ślad
parę zdjęć z dawnych lat
miły gest
wspomnień garść
zostanie
Czas przesypał dzień w klepsydrze
w chowanego księżyc gra
podziękować pora Bogu
że jesteśmy Ty i ja
Jutro nowy dzień pogłaskam
dobrym słowem
miłym gestem
niech w pamięci pozostanę
skoro byłem
póki jestem
póki jestem…
Lepiej nie
Lepiej nie
sł. i muz. S.Kabziński
Zaświtała mi dziś w głowie myśl o Tobie
Chociaż nie widziałem Ciebie tyle lat
Ja wyglądasz? Gdzie mieszkasz? Co robisz?
Tyle ważnych bez nas już minęło dat.
Czemu właśnie pomyślałem dziś o Tobie?
Może Twoje myśli były obok mnie?
Może na ulicy nasze cienie blisko
Przemykały obok siebie, któż to wie.
Ref. Każde z nas ma swój świat
Ty i ja,
Ja i Ty – brzegi dwa
Ty i ja.
Każde z nas ma swój świat
I niech trwa
Ja i Ty
Ty i ja.
Ułożyłem sobie życie tak jak chciałem
I Ty pewnie nie narzekasz na swój los
Ale czasem mam ochotę Ciebie spotkać
I usłyszeć dobrze znany kiedyś głos
Lecz po głowie jak pijane chodzą myśli
Bo czas zmienił równie Ciebie jak i mnie
Wciąż ci sami ale jednak przecież inni
Dziś już nie wiem czy Cię szukać, czy też nie.
Ref.
Zakończenie
Dziś już nie wiem czy Cię szukać, czy też nie
Dziś już nie wiem czy Cię szukać, czy też nie
Dziś już nie wiem czy Cię szukać… Lepiej nie…
Deszczowa samba
Deszczowa samba
sł. i muz. A.Fidziańska
Pogubiłeś kroki walca
tańcz deszczową sambę
z pomrukiem gniewnych chmur
z kroplami w moll i w dur
odprowadź dzień
Nie rozmawiaj z sekretarką
ciszę daj szefowi
pochowaj sterty trosk
do torby uśmiech weź
na urlop jedź
Ref. Rozczesuj grzywy fal
na piasku zostaw żal
poszukaj muszli
Pieninom zostaw ślad
flisakom dobry wiatr
na piwko z przyjacielem idź
Poukładaj słowa w wiersze
pyłem z nut przypudruj
na pięciolinię wrzuć
w gorącym rytmie nuć
odpisz na List
Rozłóż mapę wyznacz trasę
z żalem zakryj Tatry
poszukaj nowych miejsc
zaznacz przystanki serc
na dworzec pędź
Spójrz na świat
Spójrz na świat
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Pewien malarz szukał w niebie chmur
by na płótnie zaczarować świat
kreską farby przerwać zmowy mur
budowany od lat.
W kroplach deszczu znalazł marzeń kres
pędzel wrzucił w kieszeń pełną dziur
wróci kiedy niebu braknie łez
żeby zburzyć mur.
Spójrz na świat - jaki piękny
pełen barw - jaki piękny
wiśni w sadzie pełen koszyk zbierz
dostrzeż dziecka wyciągniętą dłoń
bosą stopą promień słońca zmierz
szczęście swoje goń
Pewien muzyk szukał dźwięcznych plam
w pięciolini ramach zamknął treść
hymn co kluczem jest do serca bram
poszedł ludziom nieść
Gdy poetę dopadł twórczy zmierzch
znalazł drogę do tysięcy głów
złożył skrawki życia niczym wiersz
poczuł siłę słów
Spójrz na świat - jaki piękny...
Dzięki, że jesteś
Dzięki że jesteś
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Dwie krople łez, czułość warg, róży cierń
W symfonii słów nowy krzyk, wstał dzień
Zawirował w walcu świat
Porwał listę smutnych dat
Kolorowe splątał sny
Odkąd jesteś ty
Dwa smutki mniej, szepty serc, bukiet róż
Z boskiej woli sfrunął anioł stróż
Cicho siadł, złożył skrzydła niczym ptak
Zwiewnym gestem tajemniczy dał znak
Na wyżyny wbiegnie myśl i uderzy w niebios dzwon
potem spadnie kołysanką – wiem, to on.
Dwa pierwsze słowa, pierwszy śmiech, pierwszy krok
Nocne zmartwienia, jasność dnia, to już rok?
Zanurzamy się w twój świat
Bez zegarków i bez dat
Śnimy kolorowe sny
Tak jak ty.
Dwie małe dłonie, szczęścia łyk, uczuć most
Pluszowe koty, album zdjęć, marzeń stos
Zanurzamy się w twój świat
Bez zegarków i bez dat
Śnimy kolorowe sny
Tak jak ty.
Przystanek na Saharze
Przystanek na Saharze
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Przywiodłeś mnie Panie
w piaszczyste pustkowie,
abym rachunki uczynił
w sumieniu, czy w głowie?
Zadumałem się nad życiem,
pełnym niedorosłych złudzeń,
które wciąż kiełkują we mnie –
czasem moje, czasem cudze.
Szukam odpowiedzi, ja – ziarnko,
zgubione w ziarenek bezmiarze.
Ile razy, szukając oazy, zabłądzę
na swojej życiowej Saharze?
Nasze ślady
Nasze ślady
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Napisałem na piasku
nasze imiona
niech wypali je słońce
jak symbol szczęścia
w medalionie zieleni
niech z okruchów skał
ułożą się kształty niezwykłe
Niech patrzą inni zazdrośnie
że pisać nie mogą
choć dawno by mogli
niech fala przypływu
zabierze je z sobą
łagodnie kołysząc
do końca świata
Dwa niewidzialne cienie
wtopione w ziarenka piasku
ślady miłości...
ślady miłości...
Coraz bliżej
Coraz bliżej
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Przez okno promień wpadł
a za oknem biały sad
dźwięczną nutą w drzwi
zastukały moje sny
Drogą pośród bzów
przefrunęło tysiąc słów
w pajęczynach mgły
lato rozwiesiło łzy
Ref. Z gitar zgarnę kurz
w szafie gdzieś kapelusz śpi
do wakacji już
kolorowe liczę dni
Kiedy piękny świat
daje tajemniczy znak
ruszam skoro świt
by nie widział tego nikt
Wśród zielonych traw
zgubię wreszcie milion spraw
zamknę nutą drzwi
niech czekają moje sny
Ref. Z gitar zgarnę kurz...
Bosej stopy ślad
niech wypełni ciepły wiatr
skrzypną domu drzwi
gdy wakcji miną dni
Boli mnie muzyka
Boli mnie muzyka
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Boli mnie muzyka,
która jest we mnie.
I ta poukładana starannie
w kolorowe stosiki wesołości.
I ta, co pachnie
wykrochmaloną czystością.
I ta, subtelnie schowana
w ogrodzie naszych marzeń.
Boli mnie muzyka
niesiona przez krew,
nieuporządkowana, dzika,
za którą stoisz z szorstką wrażliwością.
Boli mnie muzyka,
której dotykaliśmy
palcami duszy
przed wejściem w bramę czasu.
Żałoba
Żałoba
sł. W.Stawski, muz. M.Dożdżowski
Rozpękło serce w gitarze
z bólu, co ponad zmysłami,
skręcone nuty skojarzeń
straszą mnie chorągiewkami.
Ze zmarszczek na pięciolinii
patrzą bezkształtne bemole,
w szesnastkach popłoch się czyni –
wczoraj tańczyły na stole!
Jak zagrać bez nut serdecznych?
Jak śpiewać? Gardło ściśnięte
w żalu. Gdy spadł tu sen wieczny,
Wigilia innym już świętem...
Na końcu oddechu
Na końcu oddechu
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Na końcu oddechu jest słowo
czasem zmyślone a czasem niewypowiedziane
niewygodne jak pestka od wiśni
W głębi ucha są smutki
upuszczone przez niezgrabnych siewców słów
kłują jak liście ostu
Ref. Pod powieką jest łza
gotowa na wszystko i nieobliczalna
pędząca jak lawina po zboczu
W zakamarkach są myśli
wstydliwe, śmieszne, krzyczące i konające
ludzkie – jak ich rodzice
Między skurczami serca jest życie
zapisane przez Boga w prezencie
dlaczego nie zawsze cieszy...
Ref. Pod powieką jest łza...
Tylko bądź
Tylko bądź
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski,
Znowu mam więcej lat
i ciasny świat
milion kłamstw
a tylko kilka prawd
Jakiś nieważny gest
i słona łza
sztuczny śmiech
to przecież zwykła gra
Gdzieś został dom,
dziecięcy kąt
bajek zżółkły tom
Klamka do drzwi,
patyną dni
przykryta śpi
Ref. Jak znaleźć miłość i cofnąć czas
przynieść ci nocą kosz pełen gwiazd
chcę się zanurzyć w ciepło twych rąk
tylko bądź
Sięgnąłem z kieszeni dna
drugie ja
spójrz choć raz
mam już inną twarz
Wołam bez słów
na morzu głów
do moich snów
Idę przez świat
szukając dat
na których jesteś ty
Ref. Jak znaleźć miłość i cofnąć czas...
Co się wydarzy
Co się wydarzy
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
W zapomnianym miasteczku,
za sto piątym zakrętem,
w połowie góry przeciętej drogą,
czekają wszyscy w niemej zadumie,
co się wydarzy – dzisiaj, za rok.
Wiatr usiadł w tawernie
na wiklinowym krześle,
rozmarzył się, patrząc na dachy domów
zwieszonych nad senną doliną.
Zaczepił kelnera o zimne piwo,
ten odmówił strzepując kurz z powiek.
Koń przed sklepem drugą godzinę drzemie,
czekając na pana, co wyszedł rano
po pitę, wino i oliwki.
Na wąskiej jezdni dwa samochody
nie mogą jechać w przeciwne strony
Coś się wydarzy!
Trwaj chwilo, trwaj jak najdłużej.
Przez miesiąc będzie co opowiadać.
Ustąpił, odjechał.
Wiatr podniósł się z krzesła
zapomnianego miasteczka.
Lekcja pokory
Lekcja pokory
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Już odfrunąłeś w siodle Pegaza
w szczęśliwość z lustra cały zapatrzony
żeś mądry, wielki i do tego skromny –
w księdze twych zasług skończyły się strony
Ref. Gdy tak szybujesz beztrosko spokojny
spójrz czasem jak jesteś wysoko
ktoś-coś może spłoszyć Pegaza
i powiesz żegnaj – jasnym obłokom
Spadniesz wśród wrogów co grają przyjaciół
dokopią ci równo i sprawiedliwie
życząc kariery w pracy i miłości w domu
oraz sukcesów na poetyckiej niwie
Ref. Gdy tak szybujesz beztrosko spokojny...
Imię
Imię
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
rozścieliłem przed Tobą
dywan z kwitnącej wiśni
wylałem na nim kokosowe mleko
rozmazałem cień do powiek
garstką pustynnego piasku
wysuszyłem kleksy wzruszeń
pociągnąłem za warkocz
mrużąc oko w uśmiechu
otworzyłem Twoją dłoń
i na linii życia znalazłem
swoje imię
rozścieliłem przed Tobą
dywan ze złotych jaskrów
rzuciłem cieniem w rozbrykane słońce
patrząc jak się śmiejesz
z liści spadających z klonu
poskręcałem ciemne róże
spojrzałem przez ramię
czując ciepłe spojrzenie
otworzyłem Twoją dłoń
i na linii życia znalazłem
swoje imię
List
List
sł. i muz. W.Stawski
Czekam aż przyjdzie noc
świat śpi, bez nut, bez braw
iskrą spod brwi zapalę stos
złych dni, złych spraw
Napiszę list, a łza
spadnie jak perła
tam gdzie ręki ślad
ot, taki ślad, że trwam.
Jak wybrać z dżungli słów
te dwa, co dziś chcę dać
w kopercie zniknie myśl
jak ćma za dnia
Wysyłam dobry znak
gdzieś jest, jak puch, jak kurz
Czasem i drobiazg zaszkli wzrok
jak mak wśród zbóż
Optymistycznie
Optymistycznie
sł. i muz. A.Fidziańska
Dlaczego idziesz krętą ścieżką choć daleko
Przedzierasz się przez gęsty las choć sił już brak
Depczesz bezradność i kłujące dziś wspomnienia
Biegniesz do słońca do księżyca i do gwiazd
Zostaw szarpiące twory wyobraźni
Siłą nie zmienisz tętniących trudnych spraw
Ref. Ukłoń się kwiatom i drzewom na dzień dobry
Chwyć pełną piersią wiosenny lekki wiatr
Patrz kasztanowce śpieszą się na maturę
Ptasie zaloty skrywa magnolii kwiat
Poszukaj pereł łagodności w słów powodzi
Zagraj z pszczołami w białym sadzie preludium dnia
Namaluj tęczę nad ogrodem życzliwości
Zatrzymaj chwile zbudź Kościelce dwa
Szlifuj diamenty znalezione nad urwiskiem
Światłem nadziei przywróć życiu blask
Ref. Ukłoń się kwiatom i drzewom na dzień dobry
To tylko chwila
To tylko chwila
sł. i muz. S.Kabziński
Co dnia jest poranek i wieczór,
i znak krzyża ręką o świcie,
parę słów do Boga nim zaśniesz,
a pośrodku normalne życie.
Zwyczajne życie.
Czasem cieszy, czasem dokuczy,
ciągle nowe wyznacza nam cele,
a my tylko wciąż narzekamy,
że czasu tak mamy niewiele.
Tak niewiele.
Ref. Więc nim staniesz na progu
skąd odwrotu już nie ma,
nim na zawsze opuścisz swój dom,
ciepły ślad na ziemi pozostaw po sobie
i promyk dobrego wspomnienia.
Pójdź na spacer do parku z rodziną
to tylko chwila
Porozmawiaj z dziećmi i z żoną
to tylko chwila.
Spójrz na świat dobrym okiem
to tylko chwila.
Uśmiech podaruj drugiemu
to tylko chwila.
Ref. Więc nim staniesz na progu...
Sztuka
Sztuka
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Wszedł zaraz za mną do Trietiakowskiej.
Zielony mundur, krasne wyłogi,
złote guziki, baretka na piersi.
Sztuka czekała – metr od podłogi.
W sali my dwaj – pusto, jak chciałem.
Obraz, obrazek, obrazek, obraz.
Staję, by chłonąć, zrozumieć, po co
próbują pędzlem zatrzymać czas.
Czasem z zadumą, czasem z uśmiechem
odmierzam przestrzeń kolejnym krokiem,
z zazdrością patrzę na chłodny spokój
mijanej twarzy w czapce z otokiem.
Wtem cisza burzy harmonię kroków.
Wypełzło słońce. On – ani drgnie.
Podchodzę chyłkiem. Malewicz, olej
i Czarny kwadrat na białym tle.
Nie czarny przecież i wcale nie kwadrat.
Poszedłem dalej, on stał wpatrzony.
Wracam ze złością. Stoi i myśli.
Nad czym tu myśleć? Kto tu szalony?
W następnej sali tłumy obrazów.
Ocean wrażeń jednak zmącony:
czy jeszcze stoi, czy dalej myśli?
Nie mogę domknąć pamięci strony.
Wreszcie ruch ręki! Zdjął czapkę. Podchodzę.
Czoło w kropelkach, skronie nabrzmiałe.
Mijam go, boję się, sam nie wiem, o co.
I nagle przebłysk. Wiem. Zrozumiałem.
Jeszcze dwie sale? Po co? Wychodzę.
Los dał zobaczyć więcej niż chciałem:
człowieka, dzieło i aurę chwili,
potęgę sztuki – czarno na białym.
W Czarnym kwadracie widzę po latach
zielony mundur, krasne wyłogi,
złote guziki, baretkę na piersi
i mały obraz – metr od podłogi.
Leniwy blues
Leniwy blues
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Na Twojej drodze w każdy dzień
milion kłopotów kładzie cień
miłość i zdrowie tylko ceń
promień słońca zamknij w strunie
i nie mów nie
Smętnego pecha co w nas wrósł
trzeba przegonić to jest mus
kroczy za tobą leniwy blues
przegoń cień
i dzisiaj coś zmień
Zapomnij o krawacie
i o giełdowej stracie
spodnie po starszym bracie
z fantazją noś – na szelkach
Zapomnij o złym szefie
kup sobie trampki w sklepie
a szczęście cię poklepie
bo równy jest z ciebie gość
Wsteczne lusterko
Wsteczne lusterko
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Twój sen przejrzał się we wstecznym lusterku
wehikułu czasu.
Zostawił w tyle pędzące kłopoty
z rozdziawionymi zdumieniem gębami.
Rozlał się miękko
po szczelnie zamkniętym wnętrzu,
rozrzucając nieśmiałe refleksy,
gasząc żarzące się węgle
w przemęczonym mózgu.
Tak! Wiem! Do przodu!
Patrzę przed siebie!
A ty? Dlaczego odwracasz głowę?
Nie każdy ma swoje wsteczne lusterko.
Rozmowa
Rozmowa
sł. i muz. S.Kabziński
Powiedz, co się z nami stanie kochanie,
kiedy włosy mi pokryje siwa mgła,
kiedy będę czuł się jak spróchniałe drzewo,
z niepokojem czekał kolejnego dnia.
Powiedz, co się z nami stanie kochanie,
kiedy zmarszczki przyozdobią moją twarz,
kiedy dzieci będą miały swoje dzieci,
a my sami w domu i życiowy staż.
Wiem co będzie kiedyś z nami kochanie,
przecież jesień też pogodna może być,
byśmy tylko mogli co dzień być razem,
oby tylko jak najdłużej z sobą żyć.
Będę siedział w ulubionym fotelu,
a kolana będzie grzał mi czarny kot,
ja wam podam ciepłe mleko i chleb z miodem,
a ja wokół domu pomaluję płot.
Ja Ci zrobię ciepły sweter na drutach,
Ty na spacer pójdziesz łąką obok mnie,
więc co będzie z nami nie martw się kochanie
nam nie było nigdy i nie będzie źle.
Nad Sekwaną
Nad Sekwaną
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Nad Sekwaną pod lampą
na zielonej ławce
na majowej łące
czarny facet w białej koszuli
z teczką na kolanach
czyta
Obok niepotrzebnej ławki
na wilgotnej trawie
trzej karciarze w majowych koszulach
piją wino prosto z flaszki
Za cieniem ławki
na pachnącej łące
dwa ciała
przytulone milczą
Pod lampą nad Sekwaną
czasem mieszka
różnokolorowe
szczęście
Przytulenie
Przytulenie
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski,
Moje życie jest pełne zakrętów,
ale za każdym z nich
mogę spotkać Ciebie.
Nie zawsze wiesz, dokąd idę
i nie zawsze – co będzie
z naszym następnym dniem
przeżytym w biegu szalonego świata.
Czekasz cierpliwie na moje dłonie,
a ja biegnę na skrzydłach do Domu,
aby Ci je ofiarować.
Kropla z Twych oczu goni następną
– to łzy.
Iskra pod brwiami
zapala uśmiech.
Nie lubię, gdy krzyczysz,
bo płoszysz jaskółkę miłości,
która tu uwiła gniazdko.
Wiem, że wróci,
ale po co ma fruwać gdziekolwiek.
Słowo na drogę
Słowo na drogę
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Przecież każdy z nas przekroczył kiedyś próg domu
i wyruszył w podróż napisaną ręką losu
jedni wyszli bezgłośnie nic nie mówiąc nikomu
inni o świcie ze łzą w oku i szczyptą patosu
Zataczamy koło drepcząc po zakrętach życia
I nieważne ile kto przeszedł i gdzie Bóg go znajdzie
Ważne by wrócić do źródeł dokonawszy odkrycia
Że najwięcej smaków było w pierwszej chleba pajdzie
Z dostojnego Krakowa i ci z małych Komornik
Znajdą swoje ślady przykryte wspomnieniem
W sercu każdy człowiek ma tylko jeden pomnik
wyrzeźbiony łzą matki i ojcowskim marzeniem
Dla jednych wędrówka to ciągła podróż w nieznane
Inni mierzą codziennie przestrzeń tych samych podwórek
Obok mkną chwile ciężkie od żalu i szczęściem pijane
Zapisz je w sobie. Z życia nie będzie powtórek
Na Placu Pigalle
Na Placu Pigalle
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Srebrny zmierzwiony łeb
wystaje spod brudnej derki.
Błogosławiony sen dopadł cię dzisiaj
pod bramą ze stertą kartonów.
Jesteś porostem paryskiego bruku.
Zdradzonym, bankrutem, gnidą od urodzenia?
W zmarszczkach czytam historię nędzy,
ale czas zmarszczek nieodgadniony.
Mógłbyś być dziadkiem czy młodszym bratem?
A może jednym i drugim.
Ilekroć otworzę pamięć na stronie Pigalle,
widzę tam ciebie śpiącego,
pogodzonego z Nim,
czekającego na swoją bezpłatną kolejkę
z piekła Pigalle na szczyt Montmartre.
Tyle tu forsy, taniego szczęścia,
rozpitych beczek, półnagich dziewcząt.
Nie śpij! Używaj! Wyciągnij rękę!
Za późno? Przegrałeś?
A twarz masz taką spokojną.
W cieplutkim domu
popijam kawę z koniakiem.
Gdzie jesteś? W windzie do nieba?
Ktoś inny zamieszka
w twoim kartonie
na sławnym Placu Pigalle.
Ktoś inny zamieszka
w twoim kartonie
na sławnym Placu Pigalle.
Na szlaku
Na szlaku
sł. W.Stawski, muz. S.Kabziński
A kiedy już grabarz poklepie łopatą,
będę Ci wdzięczny, Boże i za to,
że w towarzystwie doborowym
chodziłem po górach, po lesie bukowym
i w drodze na marzeń szczyty
miałem kompanów znakomitych.
Pamiętać będę „stacyjki” na szlaku,
kartki śpiewnika zgniecione w plecaku,
dymiące ogniska, łkające gitary
i nawet tańce w autobusie starym,
co wiózł nas w szczęśliwe Nieznane,
by dowieźć na Życia kolejny przystanek.
Uczę się grać
Uczę się grać
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
uczę się grać od nowa
od piano do forte
mając czterdziestkę za sobą
uczę się grać Krzyśkowe ozdobniki
ćwiczę nieposłuszne palce
ćwiczę codziennie
nieudolnie – przekornie
wyławiam zdziwione nuty
z pajęczyn pięciolinii
uczę się grać
bo kiedyś przestanę śpiewać
jak wtedy usiądę z Tobą
przy wigilijnym stole
w rajskim ogrodzie z choinką
uczę się grać – dla kogo
a może w ten sposób pamiętam
uczę się grać od nowa
od piano do forte
nieudolnie – przekornie
wyławiam zdziwione nuty
z pajęczyn pięciolinii
Idziesz, milczysz, błądzisz
Idziesz, milczysz, błądzisz
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski,
Zapakowałeś strach do kieszeni
ten co nie dawał ci spać
odkrywasz go każdej jesieni
sprawdzasz czy umiesz się bać
Kiedy zniknie z kolejną wiosną
w nadzieję skierujesz wzrok
usłyszysz balladę miłosną
stawiając kolejny krok
Idziesz – bo tak wypadło w życiu
Milczysz – gdy chowasz się w ukryciu
Błądzisz – po polach pełnych ciszy
Krzyczysz – choć nikt cię nie usłyszy
Musisz odmierzyć swój ślad na ziemi
centymetr po centymetrze
może zdążysz jeszcze coś zmienić
wybrać z ziaren te lepsze
A kiedy znikniesz pewnego ranka
jak liść zabrany przez wiatr
zostanie pióro, herbaty szklanka
i notes pełen szczęśliwych dat
Układanie myśli
Układanie myśli
sł. W.Stawski, muz. A.Fidziańska
Układam myśli od wczoraj
Rozprostowałem skłębione
Naprawiłem porwane
Odkurzyłem schowane
Kolorowe – wiatr zabrał do zabawy
Wypełzły żrące, oślizłe, wątpiące
Rozpanoszyły się w mózgu
W ciszy pustoszą nadzieję
Chwytam je mocno i wiążę
Zamykam im drogi do tarła
A one i tak mnożą się niewidzialnie
Układam myśli od rana.
Przyzywam
na pomoc miłość z muzyką.
Przeko-marzanki
Przeko-marzanki
sł. W.Stawski, muz. A.Fidziańska
za krzywym drzewem chowa się wiosna
białe pantofle zachlapała błotem
gdy delikatnie podnosiła nieśmiałe fiołki
z pachnącej ciepłym igliwiem ziemi
wychyla się znowu zza płotu
welon rozdarła na sękatej wierzbie
porwały go bociany i niosą dumnie do gniazda
jak sztandar zwycięstwa nad Królową Śniegu
Ref. jeszcze pomacha przyjaźnie do siostry
siedzącej smutno w srebrzystych saniach
jeszcze przystanie na chwilę... czy już?...
a potem weźmie świat w objęcia
z radością strzelających pąków
z gniewem majowych błyskawic
z szaleństwem
z nadzieją na nadzieję
za krzywym drzewem chowa się wiosna
białe pantofle zachlapała błotem
gdy delikatnie podnosiła nieśmiałe fiołki
z pachnącej ciepłym igliwiem ziemi
schwyciła garścią pęk promieni
związała pierwszym ździebełkiem trawy
pędzel gotowy do wielkanocnych,
do wielkanocnych pisanek
niech zawstydzą zieleń rzeżuchy
Ref. jeszcze pomacha przyjaźnie do siostry…
Matnia
Matnia
sł. W.Stawski, muz. M.Drożdżowski
Siedzisz przy pustym stole,
zamknięty w domowym areszcie
i pytasz, czy ci pozwolą
opuścić ten świat nareszcie.
Telefon milczy złowrogo,
gitara się wdzięczy smutnie –
żeby choć ruszyć nogą
za próg i nie czuć się trutniem.
Ref. Stachura odszedł, lecz Łysiak
zmienia mi życie piórem,
choć czarny robak szaleństwa
wywierca w mózgu dziurę.
Nie siedź przy pustym stole,
połóż choć kromkę chleba –
odegraj do końca rolę:
widownia pełna – tak trzeba!
Na tej arenie się zmagasz
z życiem i z samym sobą.
Ciężko od łez, próśb i błagań?
One niewiele pomogą.
Ref. Stachura odszedł, lecz Łysiak...
Nie wychodź tak głupio z życia,
nie wkładaj rąk do kieszeni –
życie ma różne oblicza,
ale jak swoje odmienić?
Ref. Stachura odszedł, lecz Łysiak...